WIEŚ A MIASTO (na przykładzie Jeziora Como)

Jest to najbardziej znany mi kraj, oczywiście nie licząc ojczystego, także będę w swoich postach do niego wracać wielokrotnie. Zwiedziłam go w ok.60% i mogę, powiedzieć z czystym sumieniem, że wszędzie było super. Mówiąc kolokwialnie, decydując się na wyjazd w te rejony “nie ma wtopy”. Włoski styl, architektura, język, temperament, muzyka, przyroda i oczywiście kuchnia — nie da się źle trafić.

Do gustu szczególnie przypadły mi mniejsze miejscowości. Możliwe, że to dlatego, iż na co dzień mieszkam w Warszawie, wyjazdy poza miasto są dla mnie świetną odskocznią od codzienności. W małych miasteczkach, wsiach urzekł mnie ich niesamowity klimat, wąskie uliczki wśród pięknych kamienic, ryneczki, roślinność, plantacje, góry, morze, jeziora, weseli ludzie żyjący w swoim stylu i tempie. Również jedzenie jest tu smaczniejsze. W restauracjach jest mniej klientów, więc stawiają na jakość, a nie ilość

Natomiast duże miasta są bogate w piękne zabytki, ale tak jak to w dużych miastach, jest dużo ludzi, międzynarodowych sklepów, samochodów. Oczywiście warto „odhaczyć“ te miejsca, postawić tam swoją nogę, spędzić jedną noc. Następnie polecam czmychnąć poza miasto i wypocząć.

Również różnica w cenach w mieście a poza nim bywa bardzo duża. Bardziej opłaca się nocować poza miastem, w agroturystyce, poznając lokalnych mieszkańców i ich kulturę. Poczuć przyrodę, odetchnąć, pożyć spokojniej.

Jako przykład przytoczę swój wyjazd sprzed siedmiu lat, na majówkę, samochodem (co bardzo polecam) nad Jezioro Como. Jako bazę wypadową wybrałam pensjonat znajdujący się na wielkiej górze, z którego miałam wspaniałą panoramę na całą okolicę. Gospodarze codziennie rano podawali skromne śniadanko na tarasie. Towarzyszył mi ich milusiński piesek. Mieli również osiołka. Całość tworzyła cudowny sielski klimat. Za dnia obejrzałam samochodem (co się dało pieszo) pozostałe okolice jeziora. Takie miejscowości jak Menaggio czy Bellagio podbiły moje serce. Miasto Como, największe z tamtejszych spodobało mi się najmniej. Przede wszystkim było zbyt dużo turystów, miejsce straciło klimat. Cieszyłam się, że nie tam wybrałam nocleg, ceny dużo wyższe a wrażenia gorsze. Przy okazji zajechałam również do Mediolanu. Katedra Narodzin św. Marii jest moją ulubioną. Piękna, jasna, tak wielka, że nie mogłam jej całej ująć w obiektywie. Z pewnością warto zobaczyć ją na żywo.

Tym sposobem mniej wydałam a wrażeń i doświadczeń zyskałam, dużo więcej niż decydując się na najbardziej popularną opcję, czyli znane miasto. Kilka zdjęć z tej wyprawy załączyłam do postu.

A Wy jak wolicie spędzać urlop

Chętnie pomogę Wam zaplanować wyprawę marzeń, bo po prostu uwielbiam to robić! Potrafię całymi dniami zahipnotyzowana poszukiwać ciekawych informacji o kierunkach wartych eksploracji. Wyszukiwanie magicznych miejsc, noclegów, ukrytych atrakcji to mój żywioł.

Jestem miłośniczką podróżowania, ale również zdrowego stylu życia! Z powodzeniem łączę te pasje ze sobą. Jestem zwolenniczką aktywnego zwiedzania, sportu oraz z przyjemnością testuję zagraniczną kuchnię.

Skontaktuj się ze mną!